Sesja interwencyjna jest k o n f r o n t a c j ą. Konfrontacja ta ma ona charakter rzeczowy, konkretny i podstawowo życzliwy wobec osoby uzależnionej. Ma doprowadzić do decyzji o leczeniu i kontaktu z placówką leczniczą. RZECZOWOŚĆ zawiera się w tym, że mówimy o faktach i zachowaniach związanych z piciem - nie zajmujemy się Uzależnienie od alkoholu, mimo obiegowej opinii, nie zawsze dostrzegalne jest gołym okiem. Osoby, które na co dzień ze wszystkim wręcz świetnie sobie radzą, pałają optymizmem i pogodą ducha, w samotności mogą „ratować się” kolejnymi kieliszkami wódki czy wina. Alkoholizm to nie tylko upijanie się na umór. To sposób na radzenie sobie ze stresem, nieprzyjemnymi odczuciami, napięciem nerwowym i emocjonalnym. Odprężający łyk alkoholu może być początkiem końca. Dlatego też istotna jest czujność bliskich osób, które w porę mogą przerwać niebezpieczny relaks. Jak pomóc alkoholikowi pokonać nałóg? Substancje odurzające, dzięki swoim właściwościom, są często wybierane przez ludzi jako ich sposób radzenia sobie ze stresem. Niestety, takie postępowanie to powszechny błąd. Nie wnosi w życie nic konstruktywnego, sprawia, że o trudnościach i kłopotach zapominamy jedynie na krótką chwilę. Dla tej chwili nie warto wpadać w tak niebezpieczny i trudny do pokonania nałóg, jakim jest alkoholizm. Na szczęście istnieją skuteczne sposoby walki z tą chorobą. Zatem jak pomóc alkoholikowi, który chce podjąć się leczenia, a jak postępować z tym, któremu brak motywacji? Alkoholizm jest chorobą Aby dowiedzieć się, jak pomóc alkoholikowi, konieczna jest podstawowa wiedza na temat mechanizmu powstawania uzależnienia od substancji odurzających. Przyczyny alkoholizmu nie są dokładnie poznane. Ponieważ każdy organizm jest inny i inaczej reaguje na różne dawki substancji odurzających, przyjmuje się, że nie można jednoznacznie określić, dlaczego ludzie uzależniają się od tej substancji. Z pewnością jednak siła przyzwyczajenia powstaje w wyniku oddziaływań alkoholu na nasz mózg. Spożywając tę substancję w trudnych chwilach, zaczynamy kojarzyć ją z momentem przyjemnym i odprężającym. Uruchamiamy tym samym ośrodek nagrody znajdujący się w naszym mózgu. Wyrzut uspokajających hormonów sprzyja wyciszeniu i rozluźnieniu, a my mylnie uważamy, że zawdzięczamy ten stan alkoholowi. W ten sposób koło się zamyka. Pijemy, by się rozluźnić, a rozluźniamy się tylko wtedy, gdy pijemy. Poza tym, że alkoholizm jest chorobą (nazywaną nawet cywilizacyjną), stanowi również istotny problem społeczny. Wpływa bowiem nie tylko na życie i funkcjonowanie samego alkoholika, ale i na osoby w jego otoczeniu. Osoba uzależniona zaniedbuje obowiązki rodzinne i zawodowe, sprawiając, że spadają one na inne osoby. Zaburzone zostają również wszelkie (często dotychczas prawidłowe) relacje interpersonalne. Alkoholikiem nie zostaje się jednak z dnia na dzień. Uzależnienie przychodzi stopniowo i jest zaburzeniem długotrwałym. Uzależniony najczęściej przechodzi przez wszystkie cztery fazy alkoholizmu: prealkoholową, ostrzegawczą, krytyczną i przewlekłą. W każdej z nich następuje zaostrzenie objawów uzależnienia alkoholowego i ich przyrost. Leczenie można jednak rozpocząć na każdym etapie uzależnienia – nigdy nie jest na to ani za wcześnie, ani za późno. Jak pomóc alkoholikowi, skoro boryka on się z tak poważną chorobą? Najlepiej przekonać go do wizyty u specjalisty. Kilka zasad jak pomóc alkoholikowi Z pewnością nie należy bagatelizować problemu, z jakim boryka się osoba uzależniona. Rezygnacja lub zaprzestanie terapii alkoholizmu może zagrażać życiu i zdrowiu osoby uzależnionej. Nie powinno się wyśmiewać problemów i trudności osoby nadużywającej alkohol, nawet jeśli wydają się błahe. Każdy z nas ma bowiem inną odporność psychiczną i emocjonalną. Alkoholikowi nie pomaga również ukrywanie jego problemów przed innymi osobami. Zabieranie mu odpowiedzialności za własne czyny jedynie pogłębia poczucie beztroski, a „krycie” może przyczynić się do występowania silnego poczucia winy i wstydu, które uniemożliwi rozpoczęcie terapii. Należy konsekwentnie dążyć do motywacji chorego do rozpoczęcia terapii. Nie można jednak chodzić za alkoholikiem krok w krok, pilnując jego zachowania i działania. Skuteczna terapia Jak rozpoznać uzależnienie od alkoholu, by w porę pomóc alkoholikowi? Sam uzależniony niezwykle rzadko dostrzega swój problem, a jeszcze rzadziej sam prosi o pomoc w jego rozwiązaniu. Na początku wypierają oni ze swej świadomości możliwość popadnięcia w nałóg, podejmują nieudolne próby udowadniające, że ze wszystkim świetnie sobie radzą. Łatwo jednak zauważyć sygnały alarmujące: poszukiwanie okazji do wypicia alkoholu, picie w samotności, rosnące „możliwości” alkoholika, utraty świadomości, trudności z pamięcią i odtworzeniem wydarzeń. W przypadku ich występowania należy skontaktować się ze specjalistą i motywować alkoholika do podjęcia próby wyjścia z nałogu z pomocą terapeuty. Możliwości terapeutycznych jest wiele. Każdy uzależniony może zatem znaleźć tę, która najbardziej mu odpowiada. Psychoterapeuci, terapeuci uzależnień, psycholodzy i psychiatrzy wiedzą, jak pomóc alkoholikowi. Specjalistyczne ośrodki leczenia uzależnień oferują odtruwanie alkoholowe, Esperal, kroplówki witaminowe i wiele innych możliwości. Specjaliści doradzają, by próbę wyjścia z nałogu rozpocząć od przerwania ciągu alkoholowego. Detoks alkoholowy umożliwia bowiem podjęcie świadomej decyzji alkoholika o rozpoczęciu terapii i jej rodzaju. Aby przestać pić, niektórzy z nich decydują się na tabletkę z Esperalem, umieszczaną operacyjnie w ich ciele. To tzw. wszywka alkoholowa, która w połączeniu z alkoholem skutkuje występowaniem nieprzyjemnych objawów. W związku z tym odstrasza nałogowca od sięgnięcia po używkę. Jest to dobre rozwiązanie dla osób posiadających słabą wolę, które same nie mogą się powstrzymać od picia. Nieodłącznym elementem każdego działania powinna być psychoterapia alkoholizmu. Choroba ta dotyka bowiem nie tylko sfery fizycznej człowieka, ale w równie wysokim stopniu także jego psychiki. To w umyśle musi on odnaleźć pokłady motywacji wewnętrznej do walki z nałogiem oraz inne sposoby walki ze stresem.
Mgr Magdalena Golicz Psycholog , Chorzów. 84 poziom zaufania. To, co Pani może zrobić to zadbać o siebie, nauczyć się stawiać granice i pozwolić mężowi brać odpowiedzialność za swoje picie. Paradoksalnie- często kiedy kobieta się wzmocni i zmieni, wpływa to na partnera, który wcześniej nie miał motywacji do zmiany.
Moja droga żyjemy w społeczeństwie rozpasanym moralnie. Ludzie są pijakami, to może być powodem środowisko. Może w tym wieku pojawić się u młodego człowieka pytanie ,co do sensu życia ,tutaj powinna pomóc ci religia ,ale ci nie pomoże bo wyznawcy religii to pijaki. Może syn lubi wódkę i tutaj mało co mu pomoże ,zostanie kloszardem i nic mu nie pomoże. Wydaje mi się ,że jest dorosłym człowiekiem i zobaczył ,że wykształcenie mu do niczego nie jest potrzebne ,może z nim porozmawiaj, pomóż coś z sobą zrobić ,jak masz pieniądze ,to pomóż mu założyć jakiś sklep ,nie wiem ,niech coś robi, niech czymś się zajmie. Z domu go nie wyrzucaj, bo to twoje dziecko, może potrzebuje czasu ,tak ludzi niestety oszukują . Nie będę o tym pisał ,ale coś rób matko, może udaj pijaną i rób to co on ,zobaczy jak to wygląda. Alkoholik skupia się wyłącznie na sobie i swojej potrzebie picia, niejako zapominając o miłości do najbliższych. Nawet jeśli – wierząc w to – obiecuje im poprawę w imię uczucia, tworzy w ten sposób iluzję. Chorego nie należy także zmuszać do terapii, ponieważ detoksykacji czy terapii nie da się przeprowadzić na siłę.
Witam, jestem żoną alkoholika, który nie pije od 2 lat. Małżeństwem jesteśmy od 15 lat i alkohol praktycznie od początku był w naszym życiu. Początki niewinne, kilka piw w weekend, można powiedzieć nic złego się nie dzieje. Jednak wraz z upływem czasu, problem robił się poważniejszy, mąż potrafił upić się dwa razy dziennie. Wracając z pracy obawiałam się, w jakim stanie go zastanę, czy już śpi pijany, czy może jest w drodze do sklepu, by uzupełnić braki. Wszystko było na mojej głowie, odbieranie dzieci ze szkoły, zawiezienie na zajęcia dodatkowe i stwarzanie pozorów normalnej rodziny. Nie będę wchodzić w szczegóły, jak wyglądało wtedy moje życie, pełne stresu, wstydu i upokorzenia. Wiele razy mówiłam, żeby przestał pić, ale mąż jest osobą niepodatną na czyjeś sugestie. Jak sam czegoś nie chce, to nikt go nie zmusi. W końcu sam postanowił zerwać z nałogiem. Zaczął uczęszczać na zajęcia AA i nasze życie się zmieniło. Na początku było idealnie, nie licząc jego napadów złości i agresji spowodowanych głodem alkoholowym. Ale byłam na to przygotowana i tłumaczyłam sobie, że tak musi być. Od roku mąż całkowicie zmienił nastawienie do mnie, zauważyłam jego dystans i chłód. Wraz z wytrzeźwieniem wyzbył się wszelkich uczuć do mnie, stał się zimny, oschły, wyniosły, odgrodził się murem. Kochałam go kiedy pił, choć było trudno i kocham go teraz. Zawsze myślałam, że jak uda mu się rzucić picie, to zapanuje błoga sielanka i na zawsze już będzie między nami dobrze. A stało się dokładnie na odwrót. Stał się wielkim egoistą, wszystkie jego poczynania są skupione na nim samym. Często wyjeżdża na kilka dni, nie informując mnie gdzie, z kim i kiedy wróci. Nawet nie wiem, czy wszystko w porządku, czy dojechał na miejsce, bo telefonu ode mnie nie odbierze. Twierdzi, że nie musi się mi tłumaczyć. Kiedyś dzwoniliśmy do siebie kilka razy dziennie, tak po prostu zapytać co słychać… Teraz nie mam prawa się odezwać. Do tego ciągłe tajemnice, ukrywanie telefonu, tajne konto bankowe…. Praktycznie nie spędzamy czasu razem. Jak ma wolny weekend, wyjeżdża gdzieś i świetnie się bawi. Wiem też, że obgaduje mnie wśród znajomych i rodziny, wymyśla różne historie i mnie oczernia. Nie wiem, co chce przez to osiągnąć. Mąż przeżywa teraz „drugą młodość”, chodzi na siłownię, dużo schudł, stał się atrakcyjny i to wykorzystuje. Nieraz mi mówił, że chce teraz żyć na 100%, bo za dużo życia zmarnował pijąc. I w tym jego życiu nie ma miejsca dla mnie…. Podejrzewam, że mnie zdradził, może nawet nie raz. Nie interesuje go, że mamy dzieci, które widzą brak szacunku i lekceważenie. Chce rozwodu, bo twierdzi, że jego miłość do mnie wygasła, wypaliła się gdzieś po drodze. Wręcz mnie nienawidzi… Wiem, że powinnam pozwolić mu odejść, bo nikogo na siłę nie da się przytrzymać. Tyle przykrych słów od niego usłyszałam i to na trzeźwo, nie ma już wymówki, że powiedział bo był pijany. Ale…. Ciężko zapomnieć 20 lat spędzonym razem, tyle wspomnień, kiedyś było przecież pięknie. Kiedyś naprawdę był bardzo emocjonalnym, ciepłym człowiekiem i czułam tą jego miłość. Teraz jest bardzo chłodny i zdystansowany. Może on jeszcze nie odnalazł się w nowej dla siebie sytuacji i sam nie ogarnia wszystkiego. Uważam, że mąż powinien nadal korzystać z terapii, błędem było też z mojej strony, że ja nie uczestniczyłam w grupie wsparcia dla współuzależnionych. Zaproponowałam terapię, jednak twierdzi, że już podjął decyzję i koniec ze wspólnym życiem. Gdybym jeszcze zrobiła coś złego, wiedziała dlaczego mnie tak nienawidzi…. Najbardziej chciałabym żeby znowu mnie kochał, był czuły i ciepły, jak kiedyś. Strasznie mi tego brakuje. Ja mam pełną świadomość, że jestem osobą współuzależnioną, która na każdym kroku chce go kontrolować, zapobiegać, chronić. Staram się nad tym pracować, ale z różnym skutkiem. I on właśnie to wytknął mi, jako powód jego niechęci do mnie. Twierdzi, że czuje się osaczony, że go ograniczam. Choć myślę, że nie ma mowy o ograniczaniu, gdyż mąż często sam wyjeżdża i nawet o zdanie mnie nie pyta. Robi po prostu co chce, nie licząc się z rodziną. Kiedyś też często wyjeżdżał, ale jego nastawienie do mnie było inne, ufałam mu, codziennie dzwonił, dokładnie wiedziałam gdzie jest i było tak po prostu normalnie, jak w rodzinie, żadnych sekretów, luźna atmosfera, pełen spokój. Teraz moje życie to ciągłe napięcie, stres i niepewność. Mój dzień zależy od jego humoru. Traktuje mnie jak wroga, twierdzi, że im mniej wiem, tym lepiej. Wiem, jak to brzmi, pewnie wiele osób się zastanawia, co mnie jeszcze przy nim trzyma… Bardzo jest mi ciężko pogodzić się z tą sytuacją. Wyobrażałam sobie, że w wieku 40 lat zacznie się wspaniałe życie. Dzieci już samodzielne, można spokojnie gdzieś razem wyjść wieczorem, do tego pokonanie nałogu – wprost idealnie. Nigdy bym nie pomyślała, że w moim mężu będzie tyle wrogości i nienawiści. Chyba nie ma szans na ratowanie tego związku…. Ja bym bardzo chciała, ale sama nie dam rady. Czytałam, że wiele związków rozpada się, gdy alkoholik przestaje pić, do tego doszedł tzw. kryzys wieku średniego mojego męża. A może warto to przeczekać, może to kiedyś minie? Może jest wśród Was żona, która była w podobnej sytuacji?
Z tego względu nie ma uniwersalnej zasady, według której wiedzielibyśmy, jak postępować z psychopatą lub jak z nim rozmawiać. Jeśli jednak podejrzewacie, że macie do czynienia z psychopatą, to warto pamiętać o kilku czynnikach. Przede wszystkim należy uważać na manipulację. Osoba z tym zaburzeniem osobowości ma skłonność do
Alkoholizm to choroba, która należy do grupy zaburzeń wywołanych przez kwestie związane z psychiką oraz emocjami. Zazwyczaj charakterystyczny jest dla niej stan nieustannej oraz niekontrolowanej nietrzeźwości. W każdym przypadku choroba może rozwijać się w różnym tempie i to samo dotyczy leczenia alkoholizmu. Czytając artykuł, dowiesz się, jak postępować z alkoholikiem i z nim rozmawiać tak, aby zaczął terapię. Jak postępować z alkoholikiem w domu?Jak postępować z alkoholikiem, który nie chce się leczyć?Jak postępować z alkoholikiem po terapii? Jak postępować z alkoholikiem w domu? Alkoholizm przede wszystkim kojarzony jest ze wstydem dla rodziny. Nieustannym tłumaczeniem się, ukrywaniem i udawaniem, że problem nie istnieje. To właśnie podstawowy błąd. Póki uzależnienie od alkoholu nie będzie traktowane, jako choroba, którą można wyleczyć, alkoholik na pewno nie poczuje się zmotywowany do zmian. Akceptowane sytuacji taką, jaka jest to najgorsze możliwe rozwiązanie. Alkoholików należy wspierać i im pomagać, ale w sytuacji podjęcia próby leczenia choroby alkoholowej i terapii, a nie momencie jej postępowania. Osoba uzależniona od alkoholu powinna zrozumieć, co oznacza alkoholizm. Musi odczuć wszystkie trudy życia i się z nimi zmierzyć. Jak postępować z alkoholikiem, który nie chce się leczyć? Zrezygnuj z gróźb i szantażu emocjonalnego Nieustanne zwracanie uwagi i wywoływanie wstydu u alkoholika jedynie pogłębia problem i nie motywuje do zmian. Doszukiwanie się przyczyn choroby alkoholowej w oskarżycielskiej formie tylko potęguje objawy. Nie pouczaj alkoholika Osoby uzależnione będące w ciągu alkoholowym, często doświadczają tak zwanych dziur w pamięci. Wszelkie moralizatorskie rozmowy nie będą zapamiętane, a nawet jeśli to nie na długo. Obietnice składane w momencie upojenia z pewnością nie są możliwe do zrealizowania. Przestań kontrolować To ile ktoś wypił i w jakim tempie jest często niemożliwe do zweryfikowania. Szukanie i wylewanie alkoholu to tylko dodatkowa motywacja dla alkoholika do poszukiwania coraz to nowszych metod na upicie się. W ten sposób człowiek wspiera alkoholika w uzależnieniu, zamiast je kontrolować. Chroń siebie przed współuzależnienie Fakt, że reszta członków rodziny również zacznie pić, nie spowoduje, że alkoholik dostrzeże problem. Choroba alkoholowa będzie postępować i prowadzić w rezultacie do zachowań patologicznych. Wspieraj uzależnionego, ale nie uzależnienie Niektóre osoby dostosowują swój tryb życia do alkoholika. Przez to nieświadomie zgadzają się na postępowanie choroby alkoholowej. Pozwól alkoholikowi być panem swojego losu Wyręczanie alkoholika w codziennych obowiązkach takich, jak sprzątanie pustych butelek, czy wyjaśnienia stosowane do pracodawcy oznacza przyzwolenie na rozwój alkoholizmu. Pomoc rodziny jest bardzo istotna, ale w krytycznych momentach trzeba powiedzieć STOP, aby możliwa była poprawa. Jedynie zrozumienie choroby alkoholowej i dostrzeżenie prawdy może skłonić nałogowca do rozpoczęcia leczenia alkoholizmu. Przymus ani przyzwolenie nie są rozwiązaniem. Jak postępować z alkoholikiem po terapii? Życie z trzeźwym alkoholikiem bywa trudne. W momencie rozpoczynania terapii, jak i jej końca trzeba pamiętać, że alkoholizm to choroba przewlekła. Oznacza to, że nie tylko można ją pokonać, ale zawsze może także wrócić i to ze zdwojoną siłą. Alkoholicy potrzebują stałego wsparcia w trzeźwości. Prowokowanie osoby uzależnionej do sięgnięcia po kieliszek lub wypominanie zdarzeń z przeszłości z pewnością nie jest dobrym rozwiązaniem. Rozpoczęcie leczenia alkoholizmu jest jednoznaczne z nieustającą pracą na silną wolą i występującymi pokusami. W momencie nawet chwilowej słabości warto przekonać alkoholika do rozmowy z psychologiem, bądź korzystania z metod, które pomagają w radzeniu z problemami, które kiedyś były łagodzone przez alkohol. W przypadku alkoholizmu trzeba być nastawionym na stałą walkę, lecz pomoc rodziny i najbliższych często ułatwia trwanie w postanowieniach. Źródło: Cierpiałkowska L., Ziarko M., Psychologia uzależnień – alkoholizm, Armor D. J., Polich J. M., Stambul H. B., Alcoholism and treatment,
Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek traci panowanie nad sobą, reaguje przesadnie do sytuacji, a czasem sam wywołuje zamieszki czy konflikty słowne. Dlatego trzeba zachować czujność, żeby wychwycić moment, w którym postawa nastolatka uległa zmianie i dające się usprawiedliwić postawy przybrały niepokojący wymiar. 62 odp. Strona 1 z 4 Odsłon wątku: 33937 Zarejestrowany: 06-12-2010 10:39. Posty: 476 IP: 21 kwietnia 2011 08:25 | ID: 497535 tak jak wyżej, alkoholik nie chce się leczyć rodzina nie chce z nim życ, co zrobić? 1 anetaab Poziom: Starszak Zarejestrowany: 20-02-2011 20:09. Posty: 13427 21 kwietnia 2011 08:57 | ID: 497550 to zależy na ile "groźny" jest ten alkoholik 21 kwietnia 2011 08:57 | ID: 497551 Rodzina może założyć mu sprawę sądową o przymusowe leczenie. Alkoholik nigdy nie będzie chciał się leczyć sam, bo sam uważa, że nie ma z tym problemu. Ostatnio edytowany: 21-04-2011 09:02, przez: aguska798 21 kwietnia 2011 09:08 | ID: 497566 Jeżeli alkoholik nie chce się leczyć, zawsze terapię może ( i powinna) podjąć w grupach al- anon rodzina, jako osoby współuzależnione. One też potrzebują fachowego wsparcia. 21 kwietnia 2011 09:20 | ID: 497588 Niestety często alkoholik nie chce sie leczyć - wiem coś o tym... Choc nie lubię o tym mówić. Alkoholik wmawia sobie, że nie jest uzależniony, boi się swojego życia bez alkoholu, często uważa też, że leczenie to wstyd... Niestety nasza mentalność pod tym względem sie nie zmienia... A i rodzina - szczególnie w małych miejscowościach - wstydzi się isć na terapię. Częśto przypadki alkoholizmu są albo skrzętnie skrywane albo ludzie udają, że to nic takiego... Jeśli alkoholik znęca się nad rodziną, po kilku interwencjach policji można pomyśleć o przymusowym leczeniu. 5 Alina63 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-01-2010 19:21. Posty: 18946 21 kwietnia 2011 09:35 | ID: 497627 Znam alkoholików , którzy celowo kładą się na oddział , bo potem bez problemu dostają rentę , i niestety nadal piją ... 21 kwietnia 2011 09:36 | ID: 497630 Alina63 (2011-04-21 09:35:42)Znam alkoholików , którzy celowo kładą się na oddział , bo potem bez problemu dostają rentę , i niestety nadal piją ... Też takich znam. 7 dziecinka Zarejestrowany: 07-05-2008 11:21. Posty: 26147 21 kwietnia 2011 09:42 | ID: 497642 MilkaZalpe jskiego (2011-04-21 08:25:11)tak jak wyżej, alkoholik nie chce się leczyć rodzina nie chce z nim życ, co zrobić? Wyrzucić z domu nie można, mieszkać nie można... trudna sprawa. Jedyne wyjście jest takie, zeby osoby z rodziny poszły na terapię jako osoby współuzależnione. Jest szansa, ze to zmieni ich podejście do życia i rozwiązanie się znajdzie. Poznałam kobietę, która odeszła od męża alkoholika. Była bardzo zadowolona z tego kroku. 21 kwietnia 2011 09:43 | ID: 497648 dziecinka (2011-04-21 09:42:04) MilkaZalpe jskiego (2011-04-21 08:25:11)tak jak wyżej, alkoholik nie chce się leczyć rodzina nie chce z nim życ, co zrobić? Wyrzucić z domu nie można, mieszkać nie można... trudna sprawa. Jedyne wyjście jest takie, zeby osoby z rodziny poszły na terapię jako osoby współuzależnione. Jest szansa, ze to zmieni ich podejście do życia i rozwiązanie się znajdzie. Poznałam kobietę, która odeszła od męża alkoholika. Była bardzo zadowolona z tego kroku. Moja teściowa jest przykładem takiej kobiety. Sama wychowała 3 synów po odejściu od mężą alkoholika. 9 dziecinka Zarejestrowany: 07-05-2008 11:21. Posty: 26147 21 kwietnia 2011 09:49 | ID: 497666 To piękne. Bo nie każdy ma taką siłę. I tak sobie myślę, że być moż eprawo daje jakieś możliwości działania... tylko trzeba byłoby się dowiedzieć... niby za znęcanie się nad rodziną można wylecieć z domu... to może i co jest w przypadku alkoholika. 21 kwietnia 2011 09:52 | ID: 497672 aguska798 (2011-04-21 08:57:22)Alkoholik nigdy nie będzie chciał się leczyć sam, bo sam uważa, że nie ma z tym problemu. To nieprawda. Alkoholik musi dojrzeć, by zrozumieć, że ma problem. I to się zdarza, choć nie w przypadku każdego. Niektórzy nigdy nie zrozumieją, że osiągnęli już dno. Inni dochodzą sami do abstynecji, jeszcze inni z pomocą terapeutów. Mieszkam w niedużej miejscowości. Znam 5 niepijących alkoholików ( w tym jedną panią), niepijących od 15- 8 lat. A było już z nimi strasznie, totalna degrengolada. Dziś doskonale sobie radzą i zyciowo, i z abstynencją. Osobiście wierzę, że nigdy już nie wrócą do nałogu, choć to niebezpieczeństwo jak miecz Damoklesa będzie wisiało nad nimi całe życie. 11 dziecinka Zarejestrowany: 07-05-2008 11:21. Posty: 26147 21 kwietnia 2011 09:54 | ID: 497679 Elenai (2011-04-21 09:52:29) aguska798 (2011-04-21 08:57:22)Alkoholik nigdy nie będzie chciał się leczyć sam, bo sam uważa, że nie ma z tym problemu. To nieprawda. Alkoholik musi dojrzeć, by zrozumieć, że ma problem. I to się zdarza, choć nie w przypadku każdego. Niektórzy nigdy nie zrozumieją, że osiągnęli już dno. Inni dochodzą sami do abstynecji, jeszcze inni z pomocą terapeutów. Mieszkam w niedużej miejscowości. Znam 5 niepijących alkoholików ( w tym jedną panią), niepijących od 15- 8 lat. A było już z nimi strasznie, totalna degrengolada. Dziś doskonale sobie radzą i zyciowo, i z abstynencją. Osobiście wierzę, że nigdy już nie wrócą do nałogu, choć to niebezpieczeństwo jak miecz Damoklesa będzie wisiało nad nimi całe życie. Zgadzam się. I czasami jakieś bardzo tridne doświadczenia powodują, że alkoholik zauważa swoją chorobę. Również i w moim otoczeniu jest kilku niepijących alkoholików. 12 MilkaZalpejskiego Zarejestrowany: 06-12-2010 10:39. Posty: 476 21 kwietnia 2011 10:16 | ID: 497713 chyba znajduje siłe w sobie...bo już mam dosyc... 13 aga_8666 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 15-02-2011 19:08. Posty: 5072 21 kwietnia 2011 10:20 | ID: 497721 Alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem, nawet jak pójdzie się leczyc i przestanie pić to i tak za jakis czas znów wróci do picia, mam taki przypadek w rodzinie więc widze co się dzieje. Żadne leczenia nie pomagają ani mitingi AA ani wszywki alkoholowe. Ostatnio edytowany: 21-04-2011 10:21, przez: aga_8666 14 dziecinka Zarejestrowany: 07-05-2008 11:21. Posty: 26147 21 kwietnia 2011 10:21 | ID: 497724 MilkaZalpe jskiego (2011-04-21 10:16:22)chyba znajduje siłe w sobie...bo już mam dosyc... Warto byłoby rzeczywiście zrobić coś. Siły szukać w grupie wsparcia dla współuzależnionych i gdzie się tylko da. Osoby, które się nie zetnknęły z problemem teoretycznie lub praktycznie nie rozumieją zazwyczaj tego, co osoba współuzależniona czuje i to trzeba wziąć pod uwagę i się nie zrażać. 15 dziecinka Zarejestrowany: 07-05-2008 11:21. Posty: 26147 21 kwietnia 2011 10:23 | ID: 497726 aga_8666 (2011-04-21 10:20:58)Alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem, nawet jak pójdzie się leczyc i przestanie pić to i tak za jakis czas znów wróci do picia, mam taki przypadek w rodzinie więc widze co się dzieje. Żadne leczenia nie pomagają ani mitingi AA ani wszywki alkoholowe. To zależy tylko od niego i nie wiem, na jakiej zasadzie funkcjonuje. 21 kwietnia 2011 10:29 | ID: 497736 Alkoholik na zawsze zostanie alkoholikiem- to prawda- gdyż nałóg nie mija, nie ma powrotu do kontrolowanego picia i każde siegnięcie po bodaj jeden kieliszek może stać się wznową nałogu. Jednakże można być alkoholikiem niepijącym- do końca zycia. Umrzeć jako trzezwy od wielu lat człowiek. Znam również taki przypadek. W makroskali takich ludzi są grube tysiące, jesli nie więcej, toteż pisanie, ze alkoholik zawsze wraca do picia jest nieuprawnione. 17 aga_8666 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 15-02-2011 19:08. Posty: 5072 21 kwietnia 2011 10:30 | ID: 497738 dziecinka (2011-04-21 10:23:32) aga_8666 (2011-04-21 10:20:58)Alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem, nawet jak pójdzie się leczyc i przestanie pić to i tak za jakis czas znów wróci do picia, mam taki przypadek w rodzinie więc widze co się dzieje. Żadne leczenia nie pomagają ani mitingi AA ani wszywki alkoholowe. To zależy tylko od niego i nie wiem, na jakiej zasadzie funkcjonuje. Ja juz też nie wiem, ale tak jak mówisz to zależy tylko od niego , rodzine juz prawie stracił a dalej robi to samo no ale szkoda gadać. 18 dziecinka Zarejestrowany: 07-05-2008 11:21. Posty: 26147 21 kwietnia 2011 10:35 | ID: 497749 aga_8666 (2011-04-21 10:30:02) dziecinka (2011-04-21 10:23:32) aga_8666 (2011-04-21 10:20:58)Alkoholik zawsze zostanie alkoholikiem, nawet jak pójdzie się leczyc i przestanie pić to i tak za jakis czas znów wróci do picia, mam taki przypadek w rodzinie więc widze co się dzieje. Żadne leczenia nie pomagają ani mitingi AA ani wszywki alkoholowe. To zależy tylko od niego i nie wiem, na jakiej zasadzie funkcjonuje. Ja juz też nie wiem, ale tak jak mówisz to zależy tylko od niego , rodzine juz prawie stracił a dalej robi to samo no ale szkoda gadać. Może za małego kopa miał? Może jakby stracił, to by pomogło? Może rodzina sie nie leczyła i zachowywała nadal jak wtedy, gdy on pił? Moze nigdy nie otworzył się na innych na grupie? Ciężko powiedzieć. 21 kwietnia 2011 10:43 | ID: 497766 Mój wujek jest alkoholikiem. Jednak mu się udało, poszedł na leczenie. Nie pije, przestał palić. A teraz ma tyle zainteresowań, nawet sport uprawia. Mówi, że teraz żyje. To tylko jedna dobrze zakończona historia. Trzeba próbować, ale jeżeli nic nie przynosi rezultatów, to bym odeszła. Kobiety się boją być same i wierzą, że będzie lepiej. Znam też kobiety, które odeszły, a ich dzieci gdy dorosły mają pretensje, że za późno odeszły. 21 kwietnia 2011 10:44 | ID: 497769 dziecinka (2011-04-21 09:49:38) To piękne. Bo nie każdy ma taką siłę. I tak sobie myślę, że być moż eprawo daje jakieś możliwości działania... tylko trzeba byłoby się dowiedzieć... niby za znęcanie się nad rodziną można wylecieć z domu... to może i co jest w przypadku alkoholika. tak tak, można go eksmitować, z różnych powodów
Powierzają swoje życie Bogu tak, jak Go rozumieją". Modlitwa o Pogodę Ducha jako prosty przepis na zdrowie psychiczne. Uczy ona akceptowania rzeczy, na które nie mam wpływu, i zmieniania tego, co jestem w stanie. Umożliwia nie tylko pogodzenie się z faktem, że jestem alkoholikiem, ale także pomaga w sprawach życia codziennego.
Rekomendowane odpowiedzi Gość anx Zgłoś odpowiedź Może na początku pokrótce przedstawię moją sytuację. Jestem mężatką od 7 lat. mojemu mężowi już w czasie narzeczeństwa zdarzały się momenty kiedy za dużo wypił, jednak nie więcej niż inni zanjomi. Teraz też popija, a przy tym przestaje panować nad sobą, nie ma umiaru. Kiedy proszę by przstał robi awantury (przeklina), mówi, że mu się należy bo pracuje. Boję się gdy gdzieś wyjeżdżamy, bo nigdy nie wiem, czy będzie wiedział kiedy skończyć, a jeśli nie skończy to urwie mu się film i znowu będzie przeklinał. Nie wiem co mam robić? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Gdy będzie trzeźwy powiedz mu, że jest to dla Ciebie problem, wytłumacz co Ci przeszkadza, co chciałabyś zmienić i powiedz mu wprost, że to jest choroba i w związku z tym on powinien się leczyć, w przeciwnym razie niestety ale musi się leczyć w przeciwnym razie nie ma sensu z nim byc. Wiele kobiet tkwi w takich związkach robiąc z siebie meczennice, bo one kochaja swoich facetów. Ok, ale oni nie kochaja Was kochaja alkohol i sa chorzy i od Was zalezy czy pomozecie i im zwiazkowi czy bedziecie tkwily w neiszczesciu ktore moze i zapewne bedzie sie poglebialo. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Tarja ma racje, musisz z nim koniecznie porozmawiac jak bedzie trzezwy... Nie mow mu od razu ze jest alkoholikiem, ze masz dosyc etc. tylko na spokojnie mu wytlumacz na przykladzie jego nieodpowiedniego zachowania, ze sie martwisz o niego, o Wasz zwiazek i przyszlosc... Mam nadzieje, ze zrozumie! Powodzenia! Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Przeprowdzaliśmy takie rozmowy już wiele razy. Czasem mam wrażenie, że jesteśmy krok po kroku bliżej leczenia w sumie nas obojga, bo pewnie ja jestem współuzależniona. Mąż był już na spotkaniu, pierwszej rozmowie, jednak to wszytsko jest takie trudne. Czasen rzeczywiście rozumie, że ma problem, opiekuje się dzieckiem, troszczy się o niego, o mnie, a kiedy gdzieś wyjeżdzamy, spotykamy się ze znajomymi, zachowuje się tak jakby przez to, że nie pije bał się utracić swojej męskości. Przecież u nas w POlsce to nienormalne, że dorosły faacet na spotkaniu nie pije. Nie mam zamiaru udawać, że nic się nie dzieje i płakac gdzieś w kącie, jednak to wszystko nie jest takie proste. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Witam serdecznie, Napisałaś, że mąż był już na pierwszym spotkaniu ze specjalistą - czy zdecydował się na dalszą terapię? Jeśli tak, to wspieraj go, nawet kiedy "podwinie mu się noga" i nie wytrwa w abstynencji. Jednak cały czas bądź konsekwentna, nie tłumacz go, ani nie usprawiedliwiaj. Jeśli nadal nie jest pewny terapii - rozmawiaj. Ale bez obwiniania - po prostu przedstawiaj mu suche fakty dotyczące tego, jak zachowuje się pod wpływem alkoholu. Wydaje mi się, że Ty też potrzebujesz pomocy. Poszukaj grupy wparcia dla osób żyjących z osobą nadużywającą alkoholu - tam dowiesz się jak postępować, by nie stać się osobą współuzależnioną. Pozdrawiam Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość Agulina 1 Zgłoś odpowiedź Witam, Wydaje mi się, że mam nieco gorszą sytuację. Mój mąż ma takie nietypowe ciagi. Udaje chorego i potajemnie podpija, ale w taki sposób,ze nie mozna jednoznacznie stwierdzic, ze jest pijany. Znam juz ten schemat, zreszta jest po terapii, a czasami mam sama watpliwosci. Może to rzeczywiście grypa jelitowa, a nie kolejna " wpadka". Wiem, ze nie mogę byc juz dłuzej naiwna, oszukiwał mnie kilka lat, ale jest to trudne tym bardziej, ze starszy syn też twierdzi, ze to moje wymysly. Młodszy syn wierzy mi , bo sam znalazł puste butelki np w kole zapasowym w samochodzie. Czy ktoś miał podobne doświadczenia? Będę wdzięczna za kazdą radę. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Gość kasieńka13 Zgłoś odpowiedź skoro znalazłaś dowody to dlaczego twierdzisz jeszcze, że ciągle choruje..........tak to jest z alkoholikami, miało być tak pięknie, Sory za szczerość, ale znam to Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Ja ci powiem tak .Jestem alkoholikiem od 10 lat. 5 lat piłem prawie codziennie po pracy z kolegami . Później piłem nawet w pracy . W pewnym momencie sam powiedziałem sobie stop idź na terapię . Poszedłem do szpitala MSWIA w Otwocku . Nie piję już 3,5 roku i jest mi z tym świetnie. Ważne jest też wsparcie bliskich osób. Nigdy nie jest za późno na rozpoczęcie leczenia , życzę wam wytrwałości w dążeniu do celu Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Agulina, też mi się wydaje, że on Cię oszukuje. Robił to przez tyle lat, więc równie dobrze może to robić teraz. Twój młodszy syn jest według mnie bardziej wiarygodny. Nie ma żadnego powodu, by wprowadzać Cię w błąd. Jeśli alkoholik się leczy, to jak najbardziej dobrze jest go wspierać. Nawet powinno się. Ale inna jest sytuacja, gdy nie chce się leczyć, i okłamuje rodzinę. W każdym razie obserwuj go teraz uważnie. Jak przyłapiesz go na ewidentnym kłamstwie, to kiepsko to widzę. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź Kiedy nie byłąm pewna, czy mój mąż jest pod wpływem alkoholu dawałam mu alkomat. wiem, że to okrutne, ale im bardziej nie chciał dmuchnąć w niego, tym szybciej się utwierdzałam, że mam rację. Kiedy zgadzał się, bym go sprawdziła, najczęściej okazywało się, że ma 0,4 lub 0,2 promila. Teraz jesteśmy na etapie jakiejś świadomości problemu. Mąż stara się nie pić, ale dwa razy w ciągu 2 miesięcy zdarzyły mu się wpadki. Rzeczywiście obwinianie, złośliwe odzywki nie mają sensu. Im spokojniej rozmawia się o problemie i o tym, co my czujemy, tym łatwiej znaleźć jakąś nić porozumienia. Wiem jednak, że daleka droga przed nami. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Zgłoś odpowiedź No to fajnie Anx, że u Ciebie jest taka poprawa. :)) Oby tak dalej. Zastanawiam się też, co tam u Aguliny. Mam nadzieję, że u niej też jest lepiej niż było. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi
. 290 461 446 74 442 447 246 79

jak postępować z alkoholikiem forum